poniedziałek, 18 marca 2013

Recenzja. "Uwodzicielska mowa ciała. Oczaruj zdobądź i zatrzymaj faceta". Tonya Reiman


                „Uwodzicielska mowa ciała” nie jest pozycją, która należy do najkrótszych pomimo to z miłą chęcią zagląda się do wewnątrz. Swój wpływ ma na to przyciągająca uwagę okładka, która właśnie bezdźwięcznie zachęca by zobaczyć co się pod nią kryje.
                Gdy zajrzymy już do środka znajdziemy tam różne zdjęcia, ciekawostki czy informacje rzadko spotykane, chociażby na temat zapachu stóp i co mogłoby być przyczyną przetrwania takiego zjawiska na przestrzeni stuleci i dlaczego poprzez ewolucję nie zostało to zniwelowane. Oprócz nazwijmy to „tekstu podstawowego” mamy tu także „spojrzenie na ciało” czy ramki z dodatkowymi informacjami, gdzie chociażby możemy poczytać o wyglądzie/budowie rzęs, a nawet przedstawiona jest jedna rzęsa „w zbliżeniu”.
                Pozycja ta wydaje się napisana jakby z przymrużeniem oka, choć można zdobyć tu sporo ciekawych informacji przedstawione zostały one w dowcipny sposób. Przez co bardzo miło się czyta tę książkę. Znajdują się w niej liczne odniesienia do życia w czasach kiedy człowiek mieszkał jeszcze w jaskiniach. Prehistoria przeplata się z czasami nowoczesnymi w bardzo przystępny sposób.
                „Uwodzicielska mowa ciała” jest pozycją napisaną w sposób, który nie utrudnia zrozumienia przekazywanych danych, z dozą humoru i pewnym dystansem do sprawy nie zapominając jednak o ważnych elementach jakim w tej pozycji jest mowa ciała. Znajdują się tu także informacje poboczne jak na przykład wskazane zostało jak można ustalić długość swoich nóg w stosunku do wzrostu. Zawiera więc wiele ciekawych elementów, informacji. Raz bardziej przydatnych raz mniej, bywają one dziwne, zaskakujące, bądź takie, które czytelnik już skądś zna. Książka ta może się spodobać. Dodatkowo może być ciekawostką nie tylko dla płci pięknej ale również dla mężczyzn, choć mogą oni z większym dystansem do niej podejść. Skierowana wydaje się do Pań, nie znaczy jednak to, że Panowie mają zakaz zaglądania :)

Pozdrawiam,
Airi

wtorek, 5 marca 2013

Recenzja."Alchemia zen".Swami Chatanya Keerti


„Alchemia zen. Świadome życie według duchowego mistrza Osho” Swami Chatanya Keerti jest pozycją interesującą, czyta się ją dość lekko i przyjemnie a przy tym nie raz daje do myślenia i niejednokrotnie wskazuje, że wart jest medytować.

We wprowadzeniu możemy dowiedzieć się paru informacji o autorze, przy czym ta część napisana jest przez Bhagawati Morris, czyli nie przez samego autora pozycji. Jak możemy dowiedzieć się już na samym początku książka ta jest zbiorem artykułów, które pierwotnie napisane były do różnych gazet czy magazynów. Nie dziwi więc fakt, gdy pewne motywy się powtarzają, powielają w pewien sposób by w jednym miejscu coś dodać, gdzieś coś ominąć czy spojrzeć  z trochę innej strony.

Możemy na stronicach „Alchemii zen” znaleźć liczne odwołania do wypowiedzi czy poglądów Osho, w końcu pozycja ta jest połączeniem „nauki Osho i własną wiedzą” Swami Chatanya Keerti. Przywołane są tutaj również przeróżne „opowiastki”, które ilustrują pewne zawarte w danym „temacie” myśli. Książka ta zawiera takie działy jak: zen na co dzień, sztuka medytacji, prawdziwa twarz, wyższy poziom miłości, tu i teraz, mistyczna kraina.

sobota, 2 marca 2013

Motyw wędrówki. Mity

Interesującą pozycją dotyczącą motywu wędrówki 'bohatera' jest "Bohater o tysiącu twarzy", której autorem jest Joseph Campbell. Jest to pozycja ukazująca podobieństwa w mitach z różnych zakątków ziemi. Można znaleźć w tej pozycji również odniesienie do poglądów Junga czy Freuda.
Nie jest to cienka pozycja, ale wciągająca, dająca do myślenia i dość przystępnie napisana.

Pozdrawiam :]

piątek, 1 marca 2013

Recenzja. S.Cunningham i D.Harrington „Magia domowa. Zaklęcia i rytuały dla czterech kątów”


Dzięki współpracy Ezoforum i wydawnictwa Illuminatio do mych rąk trafiła książka Scotta Cunningham’a i Davida Harrington’a „Magia domowa. Zaklęcia i rytuały dla czterech kątów”.

                Wygląd zewnętrzny książki jest przyjemny dla oka. Na przedniej części okładki zauważyć możemy czarnego kota, lustro, podkowę, czerwoną świeczkę czy kalendarz wskazujący na dzień 13.,
a w jej górnej części związane „gałązki” różnych ziół(?)/łodyg z zielonymi listkami. Jest to dość ciekawe połączenie.

                Pozycja ta oprócz tekstu zawiera również „ilustracje”, które są niezłym dodatkiem, choć czarno – białe podpowiadają w pewien sposób jakich tematów będzie dotyczył zaczynający się (kolejny) bądź już rozpoczęty rozdział książki.

                Znajdziemy tu: Podziękowania, kilka słów o autorach jak również Przedmowę opracowaną przez S. Cunningham’a, opatrzoną datą 1987. Odnajdziemy tu także Wprowadzenie, Słowniczek czy Bibliografię (do której nieraz w treści odwołują się autorzy, m.in. w sytuacjach gdy jakieś zagadnienie zostało tylko wspomniane).

                W książce tej dodatkowo została nakreślona problematyka, która bezpośrednio nie jest związana z tytułem pozycji. Są to zagadnienia takie jak wizualizacja i sny, dotknięty zostaje również temat swoistego podziału snów na: parapsychiczne; związane ze wspomnieniami z projekcji astralnych; zaspokajające pragnienia i mentalne wędrówki.

                Treść główna pozycji podzielona jest na rozdziały, możemy tu znaleźć działy tematyczne dotyczące chociażby „paleniska”/kominka; okien i drzwi; wyposażenia wnętrza domu np. mowa jest
o dywanikach; sypialni, w tym chociażby o ustawieniu łóżka; czy na temat kuchni. Autorzy odwołują się w nich do wierzeń, które obejmują te zagadnień i tego jakie czynności czy jakie ustawienia różnych elementów szeroko pojętego wyposażenia wnętrza mają przynieść szczęście, dobry sen czy pomóc w kwestiach finansowych bądź mają pomóc w sprawach miłosnych. Poczynienie określonych czynności ma odnieść określone skutki, mają one dopomóc bądź ochronić. I tak np. rozsypanie na parapetach soli ma spowodować (wraz z podjęciem „odpowiednich” kroków) aby pech nie prześladował jednostki. Znajdziemy tu również pewne słowa, sformułowania, których wypowiedzenie ma przynieść określone rezultaty, przykładowo: „Negatywno energio zniknij!”(x3). Trochę kojarzą się one (jak chociażby ten wspomniany przed chwilą) z tekstami z „Czarodziejki z Księżyca”, bajki animowanej, tzw. anime, w której w polskim tłumaczeniu mieliśmy np. „zawołanie” „Mydło powidło” czy „wodna rapsodia”.

                Część treści przedstawionych w tej pozycji można uznać za ciekawostkę, np. w co wierzono podczas zastosowania pewnych rozwiązań bądź co mogli uważać ludzie podejmując dane czynności. Trudno mi jednak określić jaka jest skuteczność przedstawionych działań. Z niektórych można skorzystać, cóż nic nie szkodzi np. posiadanie Aloesu w kuchni na parapecie. Na ile te wspomniane w pozycji czynności mają związek z magią jest kwestią dla mnie ciężką do rozstrzygnięcia. W większości wydają się związane z tradycją, wierzeniami i przekonaniami osób je stosujących. Na ile to jest Magia? Pozostawiam tę kwestię dla osób bardziej rozeznanych w temacie. Czasami wydaje się, że określenie magia, magiczne etc. jest tu nadużywane.

                Pozycja bywa ciekawa, niekiedy wywołująca uśmiech na twarzy. Część rzeczy można uznać za nieszkodliwe, mogące nawet wywołać jakieś pozytywne skutki. Nie ma co jednak uważać jej za przekaz prawdy objawionej, w której przedstawiono czynności konieczne do wykonania i to najlepiej wszystkie! :lol: Interesującym cytatem wskazującym czego można się spodziewać po tej książce są następujące słowa: „Aby wszystko w twoim domu współgrało z zasadami odwiecznej magii, nie musisz wcale stać się czarownicą lub czarownikiem, ani zmieniać swojej religijnej przynależności(…)”.

                Jak oceniam pozycję? Nie jest ona najgorsza. Chwilami nawet ciekawa, niekoniecznie ze względu na jej „magiczność” i pogląd, że tak naprawdę kilka wieków temu każdy stosował magię. Informacje np. o kocie i komu było to zwierze poświęcone czy o małpie, psie, nietoperzu uważam za dość interesujące, przyciągające uwagę. Niektóre wskazówki dotyczące domostwa są dziwne, pewne z nich już gdzieś dotarły do mych uszu. „Magia domowa” S. Cunningham’a i D.Harrington’a nie jest sama w sobie szkodliwa jeśli podejdzie się do niej z pewną dozą dystansu. Czy żałuję czasu poświęconego na czytanie? Nie, lubię ciekawostki, niektóre rzeczy może zastosuję w przyszłości bo zastosowanie ich nie zaszkodzi.

Pozdrawiam,
Airi

Recenzję tę można również przeczytać tu -> http://www.ezoforum.pl/recenzje/67258-magia-domowa-s-cunningham-d-harrington-wydawnictwo-illuminatio.html, gdzie pierwotnie została opublikowana :)