wtorek, 5 marca 2013

Recenzja."Alchemia zen".Swami Chatanya Keerti


„Alchemia zen. Świadome życie według duchowego mistrza Osho” Swami Chatanya Keerti jest pozycją interesującą, czyta się ją dość lekko i przyjemnie a przy tym nie raz daje do myślenia i niejednokrotnie wskazuje, że wart jest medytować.

We wprowadzeniu możemy dowiedzieć się paru informacji o autorze, przy czym ta część napisana jest przez Bhagawati Morris, czyli nie przez samego autora pozycji. Jak możemy dowiedzieć się już na samym początku książka ta jest zbiorem artykułów, które pierwotnie napisane były do różnych gazet czy magazynów. Nie dziwi więc fakt, gdy pewne motywy się powtarzają, powielają w pewien sposób by w jednym miejscu coś dodać, gdzieś coś ominąć czy spojrzeć  z trochę innej strony.

Możemy na stronicach „Alchemii zen” znaleźć liczne odwołania do wypowiedzi czy poglądów Osho, w końcu pozycja ta jest połączeniem „nauki Osho i własną wiedzą” Swami Chatanya Keerti. Przywołane są tutaj również przeróżne „opowiastki”, które ilustrują pewne zawarte w danym „temacie” myśli. Książka ta zawiera takie działy jak: zen na co dzień, sztuka medytacji, prawdziwa twarz, wyższy poziom miłości, tu i teraz, mistyczna kraina.


Nie będę tu długo się rozwodzić nad tym ile alchemii czy zen w ogóle znajduje się w tej pozycji. Gdyż alchemii jako przemiany chociażby ołowiu w złoto tu nie znajdziemy. Jednak rozumiejąc ją jako ogólnie przemianę to już tu prostej odpowiedzi nie ma. Uznaje się w tej książce za „największą alchemię” – zen, za „prawdziwą alchemią życia” – miłość, za „prawdziwą alchemią religii” – przyglądanie, zaś „buddyjską alchemią” obejmuje się zagadnienie: „każde zło można przekształcić w ścieżkę Bodhi (mądrości), ścieżkę, na której staniemy się Buddą”. Czy jest to nadużycie, nadinterpretacja? Pozostawiam to czytelnikom tak jak temat związany z zen. Pozycja ta może się spodobać tym, którzy lubią książki Anthony’ego de Mello, poglądy samego Osho, do gustu powinna też przypaść sympatykom Paulo Coelho.

Pomocą przy czytaniu tej pozycji bywają przypisy, przypomnienia tłumacza (przyp. tłum.)wyjaśniające jakieś pojęcie bądź krótko przedstawiające daną postać. W pewnych miejscach można znaleźć na stronicach tejże „Alchemii zen” pewne wskazówki dotyczące medytacji. Niektóre poglądy zawarte w niej mogą u niektórych budzić przeciw, niektóre z nich są dyskusyjne, inne dość ciekawe i możliwe po pewnym przemyśleniu do zaakceptowania. Inne zaś już jakby skądś znane, gdzieś zasłyszane.

Niestety możemy znaleźć w tej książce, a przynajmniej w egzemplarzu, który trafił do mych rąk, pewne błędy typu: „być możesz nie dostrzegasz” czy „należących do kanonu sakralnej literatura staroindyjskiej”. Jest takich nazwijmy to przejęzyczeń kilka, na szczęście da się wyłapać sens zdań i tylko odrywa to od lektury na chwilę. Inną „zagwostką” jest zaprezentowana na str. 110 (w książce wydanej przez Wydawnictwo Helion) medytacja kundalini. Mamy tu: „Nie otwieraj oczu i połóż się bez ruchu.<<...Pozwól wstrząsom się pojawić; nie wywołuj ich. Stój w milczeniu i poczuj, że się zbliżają.(…)>>”. Jeśli przytoczony w książce cytat dotyczy innego etapu niż czwarty pod którym właśnie się znajduje, bardzo by się taka informacja przydała. Inaczej on dezorientuje czytelnika. Nie wiadomo czy ma się dalej leżeć czy wstać… a może dotyczy to dopowiedzenie etapu pierwszego? Jakkolwiek by to nie miało być w tej wersji powoduje chwilowy chaos.

„Alchemia zen” jest pozycją, która może się podobać jak również i nie podobać. Jeśli komuś nie przypadają do gustu poglądy Osho to bardzo prawdopodobnym jest, że ta pozycja również nie będzie na liście tych ulubionych, wartych do przeczytania. Jeśli ktoś jest wielkim zwolennikiem teorii przedstawianych przez niego to duże prawdopodobieństwo jest, że polubi tę książkę i z miłą chęcią po nią sięgnie. Dla reszty może być oczywiście różnie. Mnie osobiście przypadła do gustu, choć z pewnymi ‘ale’. Pomyślę nawet czy komuś z mego otoczenia nie dać jej w prezencie. No cóż zobaczę co i jak, ale myślę, że to może stać się dla tej osoby ciekawą przygodą.

Pozdrawiam serdecznie
do napisania/czytania :]

2 komentarze:

  1. Hej,po przeczytaniu recenzji,książka zdaje się być interesująca. Słowo alchemia brzmi dla mnie inrygująco,która podobno oznacza przemianę...a jaką przemianę ,można się przekonać czytając tę książkę:)
    Pozdrawiam serdecznie:>
    Seniram:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj :)
      Miło mi Cię ponownie widzieć/czytać :>
      Pozdrawiam i życzę miłej lektury ;)

      Usuń