czwartek, 27 czerwca 2013

Recenzja. Thich Nhat Hanh „Spokój z każdym oddechem. Codzienne medytacje uzdrawiające życie”.


            Książka napisana przez Thich Nhat Hanh’a „Spokój z każdym oddechem” jest pozycją zaciekawiającą już poprzez swoją okładkę, wykonaną w „pastelowej” kolorystyce. Swoim ciepłem przyciąga potencjalnego czytelnika. Choć niektórym wydawać się może dziwnym to co zostało zaprezentowane na przedniej okładce. To z drugiej strony może też w pewien sposób wydawać się to jakby znajome odbiorcy. A to dlatego, że przedstawione symbole nie są znowu aż tak niespotykane. Na przykład postać motyla jest raczej dość znana czy namalowane dłonie też w swoim życiu kiedyś pewnie zdarzyło się odbiorcy widzieć. Warto więc samej okładce poświęcić parę minut swojego czasu by móc się jej bliżej przyjrzeć.


            Według tego co zostało zaprezentowane w części zatytułowanej „Od Autora” mamy do czynienia ze swego rodzaju kontynuacją. Poprzedniczkami tej pozycji były „Cud uważności” i „Każdy krok niesie pokój”. Nie czytałam ich więc nie jestem wstanie określić ich powiązania.

            W pewnym stopniu uznać można, że „Spokój z każdym oddechem. Codzienne medytacje uzdrawiające życie” na swych około 134 stronicach promuje uważne życie i to również podczas wykonywania różnych prostych codziennych czynności. Okraszone to wszystko zostało swego rodzaju złotymi myślami (nie tylko w języku polskim), które w hasłowej formie przekazują pewne ważniejsze myśli.

            Sam wstęp jest dość długi (jeśli dobrze rozumiem podział książki i chociażby jej spis treści) i zawiera w sobie różne podtematy typu: „siedzenie i oddychanie”, „przetrwać burzę” czy „właściwa uwaga”. I to właśnie ta najdłuższa część zawiera różne wskazówki dotyczące uważnego życia i ukazuje je jako istotne.

            Co mamy jednak dalej? Dalsza część pozycji to części nazwane: „Gathy do codziennej medytacji” oraz „Ścieżka Buddy”. Same „Gathy”, jak to zostało tu pokrótce przedstawione, to specyficzne krótkie wiersze, które mogą pomóc niektórym jednostkom powrócić do bieżącej chwili. Są tutaj przedstawione zarazem te gathy, który wcześniej już były użyte chociażby we „wstępie”, ale również i inne, które dla ich zwolenników mogą być przydatne. Niektórym mogą one wydać się dziwne czy wręcz śmieszne, jednak może znajdą się również i takie osoby, które będą bronić ich skuteczności. Może. Są one dość ciekawym pomysłem, nieraz posiadającym dość specyficzne zestawienia. Część zatytułowana zaś „Ścieżka budy” pokrótce dotyka tematu Pięciu Treningów Uważności.

            Sam Thich Nhat Hanh według tego co zostało chociażby napisane na tylnej części okładki to wietnamski mnich buddyjski i mistrz zen. A obecnie mieszka w Plum Village.

            „Spokój z każdym oddechem” to książka może nie idealna i być może nie trafi do każdego. Mnie osobiście jednak spodobała się część wstępna tej pracy. Nie jestem może zwolenniczką różnych wierszy do powtarzania sobie w czasie różnych czynności i obawiam się, że po jakimś czasie mówienie ich, jakiekolwiek by one nie były, stanie się aktem automatycznym a nie świadomym. Nie zmienia to jednak faktu, że pozycja jako całość przypadła mi do gustu i „wyniosłam” z niej dla siebie sporo ciekawych informacji. Choć część z nich jest już skądś gdzieś znanych, ale za to wartych przypomnienia.

            Czy ta pozycja jest warta polecenia? Dla osób zastanawiających się nad tematem uważności, praktyką uważności w swym życiu myślę, że może ona być przydatna. Prawdopodobnie spodoba się również tym, którzy chcą zdobyć jakieś informacje związane z buddyzmem czy medytacją.
Pozdrawiam,
Airi :]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz