wtorek, 30 grudnia 2014

Recenzja. Isabelle Carmody „Kroniki Obernewtyn. Tom pierwszy: Obernewtyn”

Isabelle Carmody „Kroniki Obernewtyn. Tom pierwszy: Obernewtyn”


            Oryginalny tytuł „Kroniki Obernewtyn” brzmi „Obernewtyn:  The Obernewtyn Chronicles Volume 1”.
 

Polskie wydanie posiada około 200 stronic tekstu.

            Na początku publikacji znajdziemy kilka słów na temat autorki oraz jej pracy nad „Kronikami Obernewtyn”. Następnie zaś odnajdziemy mapę świata przedstawionego w niej.

            Główną bohaterką pozycji jest Elspeth Gordie, a historia dzieje się w świecie, który przetrwał „Wielką Biel”. O więcej szczegółów myślę, że należy zajrzeć do środka. Mój wywód nie ma zamiaru przekazywać streszczenia książki, bo i po co.

            „Kroniki” a przynajmniej ten pierwszy ich tom może się spodobać. Mnie osobiście czegoś zabrakło. Ciężko mi powiedzieć czego, ale kończąc książkę poczułam wielki niedosyt. Czegoś tu nie ujęto. Ostatecznie podczas lektury chwilami trochę mi się nudziło by innym razem się wciągnąć tak, że kończąc książkę czułam się dziwnie w realnym świecie. Ostatecznie więc nie jest to zła książka. Jest dobra. Jednak, no właśnie pozostaje to trochę moje niedoprecyzowane ‘ale’…

            Jeśli komuś ciężko się czyta tytułowe słowo „Obernewtyn”, dziwnie brzmi komuś chociażby imię „Elspeth” (Elf) czy słowa, imiona jak „funaga”, „Maruman” albo „Vega”, „Dameon” to myślę, że taka osoba powinna się kilka razy zastanowić zanim zacznie czytać tę pozycję.
            Jeśli jednak ktoś lubi tematykę jakby nie patrzył fantastyczną, lubi historie o światach po zagładzie myślę, że może spróbować podjąć się czytania tego wytworu ludzkiej wyobraźni i kreatywności.

            Osobiście nawet polubiłam jednego z bohaterów a mianowicie pewnego mężczyznę - postać nazwaną Rusthon. Co jest dobrą oznaką.

            Sama czcionka jest czytelna. Sam sposób pisania może wciągnąć. I w większości nie przysparza większych problemów.

            Reasumując „Kroniki Obernewtyn” mogą znaleźć swoich zwolenników. Choć mnie osobiście czegoś brakowało, to jednak myślę, że nie jest to zła książka. Miło spędziłam „z nią czas”.


Pozdrawiam serdecznie,

Airi

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz