niedziela, 24 lipca 2016

Recenzja. K.N. Haner „Sny Morfeusza”

K.N. Haner „Sny Morfeusza”


                K. N. Haner to pseudonim, pod którym kryje się polska autorka. Debiutowała ona w 2015 roku powieścią „Na szczęście”, jak możemy się dowiedzieć chociażby z okładki książki.


                Projekt okładki zawdzięczamy osobie Jana Palucha. Dodaje ona tajemniczości publikacji. Pozycja nie zawiera ilustracji czy rysunków. Według mnie za pewien mankament uznać można użytą interlinię między wierszami, mogłaby być większa wówczas wygodniej by się czytało choć pewnie również zwiększyłoby to jej objętość (ilość stron). Bądź też mogłaby być bardziej jednakowa (?). Trudno to określić, w każdym razie widać tu działanie nowszego edytora tekstu ;). Nie jestem więc pewna na ile problem tkwi w tejże interlinii a ile w użytej chociażby wielkości czcionki. Tak czy inaczej od razu rzuca się to w oczy i nie każdemu czytelnikowi to się spodoba. Może też powodować większe zmęczenie oczu podczas czytania. W końcu to nie jest krótki tekst tylko około 400 stronicowy wytwór. Nie przeczyta się więc go w 5 czy 10 minut.

                Moje ogólne wrażenie? No cóż, to nie moja bajka i to pod wieloma względami. Nie twierdzę, że to zła książka i nie warto było ją publikować. Pewnie znajdzie swoich zwolenników i tych co stwierdzą, że jest bardzo ciekawa, interesująca i wciągająca. Tak to jest chociażby z literaturą, dużo zależy od gustu i zapatrywań oraz oczekiwań osoby jej czytającej – odbiorcy. Bo czy sztuka jest obiektywnie piękna czy dopiero wrażenia odbiorcy sprawiają, że coś można uznać za piękne? Trudne pytanie. Jakkolwiek by na nie nie odpowiedzieć to „Sny Morfeusza” całkowicie nie są w moim stylu. Zaczynając chociażby od używanego tu języka.

                No cóż z całej publikacji najbardziej spodobała mi się okładka i tytuł. Są ciekawe i przyciągające. Reszta? No cóż… ciężko mi się było przedostać przez kolejne stronice. To kompletnie nie mój świat i nie moje kredki ;) Od używanych sformułowań i słów począwszy a kończąc na tematyce. Z resztą przedstawiona tu fabuła jakoś już z czymś mi się kojarzyła. Nie było tu więc zbyt dużo nowości czy odkrywczości. Przyznam się również, że od czasu do czasu skakałam po pozycji nie mogąc się doczekać kiedy będzie koniec. No cóż, każdy lubi co innego, jeden zajada się ciastami i ciastkami a drugi człowiek ze słodyczy najbardziej lubi schabowe :).

                Nie jestem w stanie ocenić publikacji… No może jedynie bardzo, ale to bardzo z własnej perspektywy i opierając się na własnych subiektywnych odczuciach. I wówczas niestety za dobrze ona na tym nie wychodzi. W ten sposób również ciężko mi znaleźć plusy tej książki. Trochę nad tym myślałam i jedyne co mogę napisać to to, że trochę tu się dzieje nie jest statycznie. No i ma fajny tytuł.

                Mnie osobiście odrzucało od tej publikacji. Stąd też ciężko mi napisać jakieś konkrety. Warto po prostu zajrzeć i przeczytać choćby fragment przed zakupem. Jak się spodoba to wiadomo można się o nią pokusić, jeśli już fragment nie za bardzo do nas przemawia nie warto zawracać nią sobie głowy.

Pozdrawiam serdecznie,

Airi


Oto link do fragmentu książki -> http://sensus.pl/eksiazki/sny-morfeusza-k-n-haner,snymor.htm
Wydawca: Editio
Wydawnictwo HELION.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz